W moim ogrodzie dojrzewa nadzieja.
ale? -35-
18. | piątek, 22 września 2006Chadzam po cienkiej linii horyzontu.
Tam, gdzie niebo splata się z betonem.
Gdzie jestem w stanie dotknąć tęczy,
Sięgnąć po migoczące gwiazdy nadziei.
Zabronisz mi szukać szczęścia?
ale? -8-
17. | piątek, 15 września 2006W ciszy sznuruję niebieskie trzewiki,
Milcząc nakładam sukienkę w groszki,
Bez słowa zaplatam włosy w dwa warkocze.
Obdarzając los szyderczym uśmiechem,
kupuję za 3 grosze, machinę do wędrówek w czasie.
Jak miło jest znów być dzieckiem,
chodząc własnymi drogami z misiem pod pachą,
opychając się cukierkami w kolorowych papierkach.
ale? -51-
16. | niedziela, 10 września 2006Po głowie krążą paradoksalne myśli,
serce bije nieokreślonym rytmem,
słońce chowa się za horyzontem,
a ja, delektuję się gorącym kakao, w towarzystwie ciszy.
Ta znajomość napewno wyjdzie mi na dobre.
ale? -30-
15. | środa, 6 września 2006Z szafy wyciągam połatany stary plecak, wrzucając do niego książki, kredki i parę kolorowych zeszytów, wspominam letnią beztroskę. Ocierając łzy z policzków wyliczam straty psychiczne, jakie ponoszę od kilkunastu lat, co roku, gdy kończą się wakacje. Marzenia ze spuszczonymi głowami chowają się po szufladach, wspomnienia zasypiają w zimowy sen pod łóżkiem. Tylko kolorowe kartki nadal wiszą na korkowej tablicy, uśmiechając się do mnie przypominają, że warto przetrwać ten rok szkolny. Mobilizują mnie do pracy, do działania.
Przeplatając pomiędzy palcami kolorowe nitki nonsensu, udaję się do krainy absurdu. Z każdym rokiem jestem coraz bliżej wrót paranoi. Wymagania nauczycieli wzrastają. Ja pozostaje ta sama. Żądają rzeczy niemożliwych, staję na rzęsach by je spełnić. To i tak zbyt mało. Coraz mniej mam czasu by zaglądać tutaj, zaniedbuję bloga kosztem nauki. Jak mówi mój ojciec są pewne priorytety i muszę coś odłożyć na dalszy plan, by czemuś dać się rozwinąć.
Jak zwykle monotonna i nudna, Zouriia.
ale? -20-
14. | sobota, 2 września 2006A jednak, powracam. Dźwigając pod pachą, swój tobołek wspomnień, znów usadawiam się tutaj. Z plecaka wyjmuję woreczek marzeń, buteleczkę szczęścia i cukierki bananowe.
Dziękuję, że mimo wszystko byliście ze mną.
ale? -14-
