dziewięćdziesiąt jeden | niedziela, 17 sierpnia 2008
ani różnica poglądów, ani różnica wieku, nic w ogóle nie może być powodem zerwania wielkiej miłości.
nic, prócz jej braku.



ale? -0-
dziewięćdziasiąt | poniedziałek, 21 lipica 2008
nie karm mnie marzeniami, ani nadziejami
ja już się przejadłam.


ale? -0-
osiemdziesiąt dziewięć | niedziela, 1 czerwca 2008
2-4.06 ahoj, Wysowo!


honey, You know that I wish you were here
I miss so so... ;*
ale? -0-
osiemdziesiąt osiem | czwartek, 22 maja 2008
[fikcja jest modna]

pijąc z Kai kubka trzecią herbatę truskawkową, zaciągam się tańczącym nad budką telefoniczną wypełnioną alfonsem z czarnym wąsikiem i wielorybim mięśniem piwnym obłoczkiem pary, gapię się w któryśtam już kawałek ciasta szczerzący się do mnie z talerza, słodko mi, słodko aż do obrzydzenia!, i słysząc gwizdek kolejnego nadchodzącego smsa, dochodzę do wniosku, że jestem jedną z najszczęśliwszych osób pod tym niebem. bez względu na jego kształt, chropowatość i stopień błękitności.

[i podobno zawsze można kupić paczkę chusteczek pachnących rumiankiem]


[queen - crazy little thing called love]
ale? -1-
osiemdziesiąt siedem | środa, 21 maja 2008
no dobra, nie mam pięćdzisięciu sześciu centymetrów w talii, nie mam rdzawo-rudych loków, nóg długich i chudnych jak Kate Moss, ani piegowatego noska, nie mam delikatnych, smukłych dłoni, ani zielonych oczu, jak okna na świat, schowanych za firanką długich, gęstych rzęs, nie umiem posługiwać się tuszem ani kredką do oczu, nie mam dobrych ocen z matematyki, nie noszę chusteczek pachnących rumiankiem na dnie skórzanej torebki, nie maluję ust na czerwono, nie potrafię ustać na najniższych nawet szpilkach, nie pokazuję też zbyt wiele, chowając tłuste uda w nogawkach potarganych dżinsów, nie jestem czuła, miła, fajna, ani nawet rozmowna. ach, no i włosy nieznośnie pachną mi mandarynkami. ale czy to powód by po raz kolejny wbijać mi szpilkę w serce?

już nawet trudno mi stwierdzić
czy to bolą mnie ogarnięte stanem zapalnym nerwy pomiędzy żebrami,
czy serce kruszy się, jak babcina cukierniczka rzucona o marmurową posadzkę?

[dziewczynka ze szkła wypada z rąk]
[dźwięk tłuczonego szkła unosi się pod niebo]
[kończy się video film]

pragnę zniknąć
okazać się jedynie chorą imaginacją, zrodzoną na dnie pustej tęczówki wariata
ale? -0-
osiemdziesiąt sześć | sobota, 26 kwietnia 2008

zupełnie nieadekwatnie do tego, co czuje w żołądku
całkowite upodlenie, rozjebanie. naleśnik emocjonalny.

miałam być ogryzkiem; obgryzionym z miąższu i słodyczy odpadkiem
miałam zapłacić za to Czortowi całą sobą; Chochlikowi oddać duszę
z rozkoszą.
ależ nie! proszę, nic nie szkodzi, Moi Złoci, zróbcie ze mnie soczysty, ociekający lukrem
owoc i skonsumujcie wraz z moimi marzeniami
na ostro? w sosie słodko-kwaśnym? może szczyptę soli?

zabijecie, o tak
lecz wolniej niż byłabym w stanie zrobić to sama





__________
45,5 i ani grama mniej, tak?
nie chcę tam, gdzie chcesz mnie zamknąć
podobno z miłości
ale? -0-
osiemdziesiąt pięć | piątek, 25 kwietnia 2008
bo tak fajnie Ciebie mieć, Chłopcze z dynamitu!




<3



ale? -0-
still alive | wtorek, 22 kwietnia 2008
nim spłoną gwiazdy
niech zagrzmi Nosowska, a dietetyczna kola poleje się strumieniami
rozsypmy konfetti, nawdychajmy złotego kurzu i jedźmy zobaczyć koniec świata
proszę, to już ostatni raz


już nie wypada mi zgubić rękawiczki







/kwintesencją ukończenia przeze mnie piętnastego roku życia niech będzie to rozkoszne burknięcie żołądka.
//jak przyjdzie pora, to będzie rachunek sumienia.

http://kaamos87.wrzuta.pl/audio/4RqBsZ5DR3/


ale? -0-
pierwsza:dwadzieścia sześć | piątek, 18 kwietnia 2008
pamiętasz jeszcze jaki smak ma nasz kolor czerwony?
ten sam, którym obszywaliśmy poduszki, starając się rozproszyć koszmarny chłód jesiennych nocy; krwisto-bordowych. samotnych. bezlitosnych. pachnących kakao i zgniłymi płatkami maków.
tych samych - krwisto-bordowych, które kradłeś z sennych kreacji łąk i wplatałeś mi w rzęsy tuż o poranku. zalewałam się wtedy rzewnymi łzami. pamiętasz jeszcze? krwisto-bordowymi. ja bałam się mrożącego oddechu krwi, Ty tłumaczyłeś się alergią na zapach czerwieni. chłopaki nie płaczą powtarzałeś mi odgarniając niesforne kosmyki z krwisto-bordowych policzków i z wymalowanym na Twoich krwisto-bordowych usteczkach grymasem, chłopięcą błahostką, częstowałeś mnie tymi samymi, malinowymi landrynkami, urwanymi prosto z nieba. rozgryzaliśmy je, a od ukrytego wewnątrz, ich krwisto-bordowego nadzienia puchły nam krtanie. wybuchaliśmy wtedy śmiechem, na który stać tylko wariata, wyrwanego ze snu, z obłędem utajonym na dnie krwisto-czerwonej tęczówki. pamiętasz jeszcze?
tak naprawdę żadne z nas nie uroniło ani jednej gorzkiej łzy; nasze krwisto-bordowe, były słodkie. jak ciemne winogrona wpychane zachłannie do ust o poranku, które ktoś w nieuwadze, wychodząc, rozsypał wśród krwisto-bordowej pościeli. pachnącej lawendą i tytoniem. męskimi perfumami. Twoim podkoszulkiem.
pamiętasz jeszcze smak tych uśmiechów rozrzuconych na naszym niebie, skąpanych w krwisto-bordowej herbacie z hibiskusa, obtoczonych w karmelu, w papierku po pierwszej skradzionej krówce z cukierni za rogiem? kolory łatwiej zakosztować. kolory łatwiej powąchać. kolory łatwiej poznać niż ludzkie koszmarki. pamiętasz jeszcze?
ale? -1-
-82- | piątek, 22 lutego 2008
dwurocznicowo mi śpiewa Nosowska.
2 lata mijają dzisiaj.
2 lata odkąd założyłam pamiętnik,
swój pierwszy i zapewne ostatni życiopis
w zeszycie kupionym w Tesco,
w zeszycie do matematyki,
w zeszycie ze wzorami skróconego mnożenia na okładce,
w takim swoiście moim zeszycie.
2 lata od dnia, kiedy po raz pierwszy napisałam: Do widzenia

to miłe uczucie, zaiste.
blog też dwurocznicę obchodzi.
dziękuję wszystkim za wszystko.

ale? -1-
-81- | niedziela, 17 lutego 2008
to dziwne uczucie, kiedy w pamiętniku zaczyna brakować kartek.
ale? -1-
-80- | poniedziałek, 11 lutego 2008
cudownego błogostanu kres nadejść musiał.
bo raz ferie są, a raz ferii nie ma. a szkoda.
ale? -1-
-79- | niedziela, 27 stycznia 2008
reasumując:
- mam ferie
- mam zapalenie krtani

wyśmienicie.
ale? -2-
-78- | sobota, 19 stycznia 2008
co masz na myśli, pytając czy nie mam zamiaru zrobić czegoś głupiego?
kieruje tobą troska o moją trupistą urodę, nadmiernie bladą skórę na policzkach, ćpuńsko podkrążone oczy, wystające kości policzkowe i uśmieszek, który nazywając bezgranicznie szczerym i beztroskim, skłamalibyśmy?
najwyraźniej nie wiesz o mnie zbyt wiele. najwyraźniej niewiele cię to interesuje.
czy skok z mostu z przewiązanymi czerwoną wstążką oczami jest wystarczająco głupi, byś miał powód zacząć martwić się o mój byt tudzież niebyt? a może obmywanie sobie narządów gorzką herbatą do nieprzytomności? czy nie zadałbyś sobie wpierw pytania, co mogłoby posunąć względnie zdrową umysłowo nastolatkę do zagłębiania się o nieprzyzwoitych porach dnia i nocy w książkach o stopniowej konsumpcji przez insekty kolejnych narządów człowieczego wnętrza razem z psem? czy zupełne darowanie sobie snu, tłumacząc sobie, iż jest to jedynie niezdrowy nałóg, mieści się w kanonie dokonań 'czegoś głupiego'? NIE.

zwątpienie mnie bierze, cholernie.

izoluję się na jakiś czas.
bo ciężej mi niż zwykle.
ale? -1-
-77- fajnie i przyjemnie | niedziela, 6 stycznia 2008
uwielbiam, kurwa, niedzielne popołudnia spędzone w miłej, rodzinnej atmosferze.
ale? -5-

2006
luty (2)
marzec (2)
kwiecień (4)
maj (4)
czerwiec (1)
wrzesień (6)
październik (9)
listopad (7)
grudzień (6)

2007
styczeń (7)
luty (3)
marzec (2)
kwiecień (8)
czerwiec (1)
sierpien (3)
wrzesień (4)
październik (2)
listopad (1)
grudzień (2)

2008
styczeń (5)
luty (3)
kwiecień (4)
maj (2)
czerwiec (1)
lipiec (1)
sierpien (1)

layout by yvi + chaste

{PLACE_POWEREDBY}